Powrót bohatera po latach

29 września 2019

Magia trwa! Oficjalne zwieńczenie serii o przygodach młodego czarodzieja teraz w nowej i ulepszonej odsłonie. „Harry Potter i przeklęte dziecko. Wydanie specjalne” zawiera wiele dodatków i ciekawostek dla fanów. Z komórki pod schodami Harry trafił prosto na londyński West End, gdzie miała miejsce premiera sztuki opartej na wspólnym dziele J. K. Rowling, Jacka Thorne’a i Johna Tiffany’ego.

 

Saga rodu Potterów

 

Kto powiedział, że superbohaterowie się nie starzeją? Czas pędzi nieubłaganie, minęło dziewiętnaście lat od brawurowego pokonania Voldemorta. Po niespełna dwóch dziesięcioleciach Harry Potter musi mierzyć się z nimbem nieprzemijającej popularności i monotonną rzeczywistością pracownika Ministerstwa Magii. Odważny szef Departamentu Aurorów, oddany mąż Ginny Weasley, odpowiedzialny ojciec trojga dzieci. Z pozoru zatem jego życie wydaje się poukładane: stare konflikty zażegnano, a blizna na czole nie dała o sobie znać od dawien dawna.

Prozę dnia codziennego burzy narastający konflikt z Albusem Severusem. Dorastający chłopiec zupełnie nie odnajduje się w roli syna wielkiego bohatera świata czarodziejów. Albus widzi siebie w krzywym zwierciadle: ojca dręczyła blizna, jego zaś dręczą koledzy ze szkolnej ławy. Ojciec był mistrzem rzucania uroków, wspaniałym graczem w Qudditcha i prawdziwą dumą Domu Lwa. Albus zaś kompletnie nie zna się na zaklęciach obronnych, nie umie okiełznać miotły, a na domiar złego trafił do Slytherinu. Ojciec był wybrańcem, on zaś jest odmieńcem przyjaźniącym się ze Scorpiusem Malfoyem, o którym krążą plotki, że to nieodrodny potomek samego Voldemorta… Zrozpaczony nastolatek gorzko przeklina własne życie, a w domu wielkiej sławy czuje się jak podrzutek. A gdyby tak stać się kimś innym? Gdzie zaprowadzi Albusa ciekawość i jakie będą jej skutki? Czy wszystkie zaklęcia da się odwrócić, a czarną magię pogrzebać na wieki? Czy niepoznana przepowiednia będzie miała szansę się ziścić? Zmory przeszłości przypomną o sobie raz jeszcze.

 

Wszystko było dobrze… choć nie całkiem

 

„Harry Potter i przeklęte dziecko” będzie dla pokoleń wychowanych na książkach o młodym czarodzieju próbą starcia się z marzeniami o przyszłych losach ukochanych postaci. Nie wszystko jest zawsze takie, jakie byśmy sobie życzyli. Niegdysiejsi bohaterowie są już po przejściach, zdążyli w międzyczasie dorosnąć i popełnić mnóstwo błędów. Proza życia nieuchronnie dopadła każdego z nich: prawdziwa codzienność nie składa się jedynie z niekończących się meczów Quidditcha, szalonych gonitw po szkolnych korytarzach i pojedynków na różdżki. Motyw odejścia epoki dawnej świetności powraca w tej historii wielokrotnie, co dla Harry’ego oraz przyjaciół będzie się wiązało ze spojrzeniem prawdzie w oczy i stoczeniem walki z głęboko skrywanymi lękami. Rowling burzy czwartą ścianę i chętnie zadaje kłam oczekiwaniom czytelników, pokazując, że zło czai się wszędzie i może ukrywać tuż obok, a nawet w nas samych. Czasem jednak jesteśmy sobie bliżsi i silniejsi niż moglibyśmy przypuszczać.

 

 

Literatura spożywcza okiem eksperta

19 września 2019

Na początku była audycja

W Programie II Polskiego Radia, przez siedem lat, gościła audycja Łukasza Modelskiego o kulinariach w literaturze i sztuce. Ciekawy i edukujący program, do którego dziennikarz zapraszał sławnych gości, cieszył się nie lada popularnością. Dzięki niemu mogliśmy się dowiedzieć (lub sobie przypomnieć), co jadał Szatan w powieści Bułhakowa, kto rozsmakowywał się w polskich borowikach oraz jakiego nietaktu przy stole dopuścił się Stanisław Wokulski. Modelki, starając się zachować najważniejsze z rozmów, zebrał je w opasłą księgę z ponad pięćdziesięcioma historiami, które dodatkowo zdobią ilustracje Zofii Różyckiej. To jedyna w swoim rodzaju biblia smakoszy, fanów kulinariów i ciekawostek literackich. Tak właśnie powstała „Droga przez mąkę, czyli literatura dla kucharek”.

Rozmówcy autora cechują się wysoką erudycją i znajomością tematu, często uciekając się do odwołań nieoczywistych, kulturowych i społecznych. Wśród mnogiej listy spożywczej dowiemy się też wiele odnośnie samego rytuału podawania posiłków, ich konkretnych, w niektórych miejscach nieprzekraczalnych godzin oraz hierarchii w jakiej zasiadamy do stołu i układamy sztućce. Już nigdy nie będziemy musieli lękać się wystawnych bankietów czy wykwintnych posiłków – książka nauczy nas poniekąd w toku narracji jak to wszystko ogarnąć.

 

Jadać jak gwiazdy

Książka zabiera nas w świat konkretnych pisarzy i bohaterów literackich, ale przez ich historię przeprowadza nas w trybie dnia, kolejno od śniadania, obiadu, podwieczorku/rautu i kolacji, poprzez dania szczególne – świąteczne, postne albo weselne. Mamy również niekonwencjonalne nawiązania, jak chociażby do balu u Szatana Bułhakowa, gdzie jedzenie nie gra aż tak ważnej roli jak alkohol. I tu, dla wybrednych wyjście, jeśli nie lubią szampana kot Behemot z łatwością zamieni go w koniak. Będąc w nastroju możemy spróbować diety rodem ze służby Jej Królewskiej Mości, niczym James Bond jeść mięsną jajecznicę, sałatkę ziemniaczaną i zimnego, uprzednio pieczonego rostbefa. Oczywiście popijając martini. Nie zabraknie odwołań do kuchni iberyjskiej (mięso w przeróżnych wariacjach sosów warzywnych), a także polskiej, która zawróciła w głowie niejednemu bohaterowi książki, niekoniecznie wyłącznie naszym rodakom.

Za każdym razem z rozmowy sprytnie przechodzimy do przepisu serwowanego przez autora Niektóre z nich trzymają się ściśle receptury podanej w książce, inne są luźną wariacją na temat posiłku. Ważnym tematem, który nie umknie uwadze wnikliwego czytelnika jest propozycja z karty alkoholowej, do każdego serwowanego dania, nawet do późnych śniadań. I niekiedy w niemałych ilościach.

 

Holenderska dziewczyna (Marente De Moor)

9 września 2019

Mroczna, obsesyjna powieść

Holenderska pisarka, Marente de Moor, obsypana nagrodami za wcześniejsze dokonania artystyczne, tym razem prezentuje historię luźno opartą na prawdziwych wydarzeniach. Główna bohaterka, Janna, zostaje wysłana przez ojca do Niemiec, do najlepszego z możliwych trenerów szermierki. Uwikłana zostanie nie tylko w życie podstarzałego, zgorzkniałego arystokraty. Na jej oczach rozgrywać się będzie historia, która za chwilę ma zmienić cały świat i zatrząść nim w posadach. Holenderska dziewczyna to opowieść o miłości, lęku i wyrzeczeniach, ale też niepewności o jutro.

Kiedy Janna zostanie wysłana do Aachen wszystko, co wie o Egonie von Bötticher ogranicza się do jednego faktu – zna się z jej ojcem z czasów I wojny światowej. Człowiek, u którego zamieszka, który będzie ją szkolił w szermierce, okazuje się być samotnym, bardzo tajemniczym możnym. Jego odpychająca aparycja, nieustający grymas na twarzy, na której dodatkowo znajduje się ogromna, zniekształcająca blizna, budzi w dziewczynie lęk. Poza nimi w wielkim dworze mieszka jeszcze dwóch, wybitnie niezadowolonych ze swej pracy sługów.

Miłość i tajemnicze listy

18-latka bardzo szybko zakochuje się w mężczyźnie, albo przynajmniej tak uważa przez większość czasu. Nie zauważy granicy, którą przekroczy, gdzie miłość myli się z obsesją. Po spędzonej wspólnie nocy, pod łóżkiem von Böttichera znajduje dwie skrzynie z listami – te, które wysłał do niego ojciec Janny oraz te, które Egon do niego napisał, ale nigdy ich nie wysłał. Dziewczyna ma nadzieję, że z lektury obydwu dowie się wreszcie co stało się między mężczyznami, jak zrodził się ich konflikt, a przede wszystkim co stało się podczas wojny. Prawda okazuje się być jednak silniej skomplikowana, a z żadnego miejsca nie nadchodzi klarowność. Postać Egona nie jest klarowna – raz zagłębia się godzinami w sferze własnych marzeń, by za chwilę strofować dziewczynę, że nie potrafi patrzeć na świat racjonalnie. Dojrzewająca kobieta nie jest w stanie ani zrozumieć bohatera, ani znaleźć złotego środka. Podporządkowuje się więc jego nastrojom, w zależności od ich występowania.

Dwuznaczność jest kluczowa w konstrukcji fabuły, i choć tajemnicza i ciekawa, może doprowadzić samą bohaterkę jak i czytelnika do frustracji. Mroczny nastrój, bardzo silnie przypominający perypetie Jane Eyre, jest piękny w wydźwięku, ale jego namnożenie w całej powieści może trochę przytłaczać. Bohaterowie, dla których przeszłość Egona wydaje się jednym wielkim horrorem nie boją się o to, że widma wojny zasnują mu umysł. Zarówno on jak i Janna boją się przyszłości, swojej, prywatnej, jak i tej społecznej, która za chwilę ma nadejść. Z tym demonem nie potrafią się rozprawić i za wszelką cenę próbują odgonić od siebie myśli o zbliżającym się końcu.